Nie planujemy zamykać w Katowicach równolegle dwóch sąsiednich wiaduktów
Chodzi o rozpoczętą we wrześniu ub. roku przebudowę tzw. katowickiego węzła kolejowego. Dotąd PKP Polskie Linie Kolejowe zamknęły w związku z nią sześć z czternastu planowanych do zamknięcia wiaduktów kolejowych w Katowicach. Komplikuje to transport zbiorowy i indywidualny w mieście.
Podczas wtorkowego spotkania z mediami przedstawiciele katowickiego samorządu mówili, że dostają od PLK sygnały o możliwym zamknięciu kolejnych wiaduktów kolejowych i drogowych na około pół roku.
"Dziś PKP (PLK – PAP) nieoficjalnie rozmawia z nami, bez pokazania dokumentów i oficjalnego stanowiska, o jednoczesnym zamknięciu wiaduktów na ul. Mikołowskiej i Św. Jana. Mówią inwestorzy o możliwości chwilowego dopuszczenia ruchu na każdym z tych obiektów w bardzo ograniczonym zakresie, ale biorąc pod uwagę wiek tej infrastruktury (…), łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której będzie trzeba ją w całości wyłączyć z użytkowania” – obrazował wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula.
Zaznaczył, że do samorządu docierają także sygnały o możliwym zamknięciu wiaduktów na ul. Dobrego Urobku (obok przystanku kolejowego w Brynowie) i Ligockiej (w pobliżu stacji paliw Shell).
Wiceprezydent wskazał, że inwestor i wykonawca argumentują, że zamknięcie kolejnych wiaduktów pozwoli łatwiej i szybciej realizować prace. „Dla nas podstawowym priorytetem jest to, żeby komfort i jakość życia mieszkańców ucierpiały w jak najmniejszym stopniu” – zaznaczył.
Prezydent Katowic Marcin Krupa przestrzegł, że ew. zamknięcie kolejnych wiaduktów, szczególnie w centrum miasta, grozi jego paraliżem. „Musimy zwrócić uwagę na aspekt gospodarczy. Będzie to miało negatywny wpływ na działalność lokalnych przedsiębiorców i decyzje potencjalnych inwestorów, których od lat staramy się ściągać do miasta” – uznał Krupa.
Proszona o komentarz PLK Katarzyna Głowacka z biura prasowego spółki przesłała PAP oświadczenie nawiązujące do doniesień z konferencji samorządowców. Jak zaznaczyła, priorytetem przy realizacji inwestycji na katowickim węźle kolejowym jest dla PLK dobro mieszkańców.
"Dążymy do tego, by prowadzić prace w sposób jak najmniej dotkliwy dla mieszkańców, kierowców, pieszych i pasażerów komunikacji. W tym celu od początku współpracujemy z miastem Katowice i wspólnie omawiamy tematy na styku dróg i kolei" - zapewniła Głowacka.
Podkreśliła, że wszystkie rozmowy z Urzędem Miasta Katowice, miejską spółką Katowickie Inwestycje czy z przewoźnikami mają charakter rozmów oficjalnych, a ze spotkań powstają notatki, których treść jest uzgadniana z uczestnikami.
"Tym bardziej jesteśmy zdumieni nieprawdziwymi informacjami, które zostały dziś przekazane do mediów i nie pokrywają się z propozycjami zmian w harmonogramie inwestycji, które na bieżąco są konsultowane w toku oficjalnych spotkań. Podkreślamy, że na żadnym etapie prac nie planowaliśmy i nie planujemy jednoczesnego i całkowitego zamknięcia ruchu przy ul. Mikołowskiej i ul. Św. Jana i miasto Katowice było o tym informowane" - napisano w oświadczeniu PLK.
Zastrzeżono, że na każdym etapie inwestycji powstają oceny i analizy realizowanych prac. Ustalenia z miastem zakładają zmianę technologii w celu optymalizowania harmonogramu i prowadzenia prac przy jednoczesnym utrzymaniu ruchu drogowego na ul. Św. Jana i ul. Mikołowskiej. Dzięki temu i PLK i miasto mogą prowadzić swoje prace według własnych założeń i "bez większego wpływu na ruch drogowy w mieście, niż obecnie".
"Gdybyśmy technologii nie zmieniali, ruch przy ul. Mikołowskiej byłyby wstrzymany w czasie realizacji inwestycji kolejowej oraz później, wstrzymany lub ograniczony, gdy prace na tej ulicy rozpocznie miasto Katowice" - napisali kolejarze.
Uściślili, że przedstawili miastu możliwości otwarcia ruchu na dwóch pasach przy ul. Mikołowskiej w IV kw. br.; w tym samym kwartale rozważane jest rozpoczęcie prac na wiadukcie nad ul. Św. Jana - przy utrzymaniu ruchu tramwajowego na obu torach i ruchu samochodowego na trzech pasach.
"Powyższe wypracowane rozwiązania były szeroko omawiane z przedstawicielami miasta i powinny być korzystne dla miasta ze względu na planowane miejskie inwestycje" - oceniły PLK.
"Podkreślamy, że nie planujemy wprowadzać zmian, które uniemożliwiłyby przejazd pod torami na dwóch sąsiednich obiektach jednocześnie. Zapewniamy też, że o ewentualnych zmianach w komunikacji informujemy i będziemy informowali mieszkańców z wyprzedzeniem" - zadeklarowano w komunikacie spółki.
Prace w Katowicach to największe zamówienie w ramach przebudowy połączenia kolejowego od Będzina przez Sosnowiec, Katowice, Tychy do granicy w Zebrzydowicach. Na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii zakładana jest rozbudowa linii kolejowych pod kątem oddzielenia ruchu aglomeracyjnego i tworzenia Kolei Metropolitalnej.
Podpisany w kwietniu 2024 r. kontrakt PLK z konsorcjum Torpol-Intop na 4,184 mld zł brutto (ok. 3,4 mld zł netto) obejmuje m.in. rozbudowę połączenia Katowice Szopienice Południowe - Katowice - Katowice Piotrowice, przebudowę głównej stacji Katowice, remonty kilku istniejących przystanków z budową trzech nowych, a także odbudowę całej infrastruktury inżynieryjnej, w tym wiaduktów kolejowych.
Od 9 września 2024 r. zamykane są na czas rozbiórki i odbudowy kolejne wiadukty w Katowicach; łącznie ma to dotyczyć 14 obiektów. Pierwotnie sygnalizowana perspektywa realizacji wszystkich prac na katowickim węźle to 2028 r. Do tego czasu ruch pociągów przez Katowice będzie w różny sposób ograniczony; ograniczenia będą też w ruchu drogowym i komunikacji miejskiej.
Władze Katowic sygnalizują porozumienie z Tramwajami Śląskimi: gdy niemożliwy stanie się przejazd pod wiaduktem ul. św. Jana (również tramwajów), przed wiaduktem powstanie połączenie torowe tworzące przejazd z ul. Kochanowskiego na ul. Kościuszki, aby tramwaje jeżdżące z południowych dzielnic miasta mogły tam zawracać.(PAP)
mtb/ pato/ drag/
